Teatralne widowisko muzyczne z główną rolą jednego z najoryginalniejszych muzyków. Miód dla uszu fanów Toma Waitsa, który jest nie tylko prawdziwym artystą, ale zdolnym opowiadaczem zabawnych anegdot.
emerenc
skomentował(a) Rękopis znaleziony w Saragossie (emerenc)
Przeniesienie książki na ekran to nie taka prosta sprawa. Zakładam, że powieść Potockiego musiała być o wiele bogatsza w treść niż film, ale oglądając go nie zauważa się luk czy uproszczeń w fabule.
emerenc
napisał(a) o Trzy kolory: Niebieski
Mój ulubiony 'Kolor'. Z żadnym z trzech nie czuję się tak silnie związana. Mój zachwyt jest czysto subiektywny, ale myślę, że każdy fan dobrego kina dostrzeże mistrzostwo aktorstwa Binoche i doceni nienachalną symbolikę charakterystyczną dla Kieślowskiego. I to, co dla mnie najważniejsze - brak moralizatorstwa. Reżyser nie ocenia swoich bohaterów, nie daje odczuć widzowi czy pochwala ich czyny czy gani.
emerenc
napisał(a) o Rękopis znaleziony w Saragossie
Wielki film! Wielowarstwowa fabuła, turpistyczna scenografia, atmosfera niesamowitości i zagadkowości oraz plejada największych polskich aktorów: Holoubek, Cybulski, Tyszkiewicz, Pawlikowski i in. Nigdy mi się nie znudzi!
Bardzo marne dziełko zarówno w wykonaniu aktorów jak i reżyserii. Nic w tej historii nie trzyma się kupy. Mamy tu tytułowego bandytę, czyli eks-więźnia, który w ramach nowego programu resocjalizującego trafia do rumuńskiego szpitala sierot. Jak łatwo przewidzieć z brutala przemienia się we współczująco istotę. Przeżywa nawet nieszczęśliwy związek z dorastającą dziewczynką! Jedynymi ciekawym elementami są: postać zapijaczonego lekarza (świetny Jonh Hurt) i muzyka Lorenca.
Ci, którzy poznając twórczość Kieślowskiego poprzestają na 'Dekalogach' i 'Kolorach' wiele tracą. Jego wczesne dokonania dotykają podobnych problemów co późniejsze jednak posiadają silniejszy związek z czasem, w którym powstały. Bohaterem 'Personelu' jest młody, zwyczajny chłopak, jeden z ludzi, których mijamy codziennie na ulicy. Jednak dostrzega w rzeczywistości coś więcej niż pozostali i nie boi się o tym mówić. Film o sztuce, roli jaką odgrywa w życiu ludzi, niewinności, pierwszej miłości...
emerenc
napisał(a) o Kolor purpury
Bardzo dobry film z świetnymi kreacjami aktorskimi Danny'ego Glovera (!) jako ucieleśnienie męskiego szowinizmu i okrucieństwa oraz rozbrajająca Whoopi Goldberg (ach, ten jej śmiech). Pięknym dodatkiem jest ścieżka dźwiękowa (blues). Fabularnie to bardzo złożona historia, z której skleceniem w film o przyzwoitej długości Spielberg musiał się sporo namęczyć (istnieje książkowy pierwowzór). Męska cześć widowni może się poczuć nieco przytłoczona feministycznym programem zawartym w tym filmie.
emerenc
skomentował(a) Niebezpieczne związki (emerenc)
Kurczę, sporo ich. Jednak wątpię, żeby były równie dobre co klasyk Fears'a.
emerenc
skomentował(a) Niebezpieczne związki (emerenc)
Ja również bardzo go lubię. Próbowałam oglądać inne filmy z jego udziałem, jednak albo miałam pecha, albo nieczęsto gra w tak dobrze skonstruowanych filmach.
Jeden z wcześniejszych fabularyzowanych filmów Kieślowskiego. Opowieść o byłym więźniu, człowieku, który rozbraja swoją prostodusznością i skromnością. Pomimo dobrych chęci i szczerych zamiarów zostaje wciągnięty w brudne niuanse komunistycznej rzeczywistości. Film o nieuchronności przeznaczenia, przed którym nie sposób uciec. Warto!
Melodramat z zacięciem politycznym w wykonaniu Polaków? Nie, to nie może się udać. A jednak. Naszym rodakom udało się stworzyć całkiem niezły film w swoim gatunku. Twórcy wiedzieli za jakie sznurki poruszyć, aby wzruszyć widza. Jest akcja, która nie nudzi. Są sceny erotyczne, które nie zniesmaczają. Jest również genialny Robert Więckiewicz w roli agenta SB. Z przymrużeniem oka można potraktować fakt, że w latach 60-tych kobiety nie chodziły w takich krótkich spódniczkach, nawet maszynistki.
emerenc
skomentował(a) Niebezpieczne związki
Ciekawe, choć nie sądzę żeby warto było ją oglądać. Valmonta mogę zaakceptować tylko granego przez Malkovicha. ;P
emerenc
napisał(a) o Niebezpieczne związki
Film - legenda. Opowieść o knuciu starannych intryg przez ludzi, będących do bólu realistami, nie wierzących w miłość, przyjaźń, dobroć. Świetny, choć po kilkakrotnej projekcji razi łatwowierność kobiet kokietowanych przez Valmonta.
Pierwszą myślą po obejrzeniu "Dymu" było: co za smutny film! Chyba nigdy nie oglądałam czegoś równie sugestywnie obrazującego zjawisko jakim jest samotność. Opowieść wigilijna Auggiego jest niesamowita i to, co potem mówi Paulowi o przyjaźni. Genialną postacią był Rashid vel Thomas vel Paul - wygadany chłopak, który w głębi duszy tęskni za ojcem.
Film godny polecenia. Z jednym ale. Otóż, Serpico często zmienia miejsca pracy, poznaje różnych ludzi. Zanim zdążymy oswoić się z obecnością nowego bohatera, on gdzieś znika i pojawiają się inni, których czeka podobny los. Wprowadza to straszne zamieszanie.
Projekcja "Koli" wywołała u mnie refleksje na temat tego, że człowiek rzeczywiście jest w stanie się zmienić, że życie może być nieprzewidywalne i jest w stanie zaskoczyć nas nawet gdy dobiliśmy do pięćdziesiątki. Bardzo podobała mi się subtelna symbolika zastosowana w filmie przez Sveraka.
emerenc
napisał(a) o Wieczna miłość
Ależ to nudny film. Kreacje aktorskie wydały mi się drewniane i sztuczne. Przewidywalne zakończenie i niesamowicie irytująca postać wykonawcy testamentu Beethovena. Choć muzyka rzeczywiście piękna, mimo że nie jestem fanką klasyki, podobały mi się sceny z wykonywaniem owej. Najmocniejszym momentem była scena kiedy to, Giulietta ukryła się razem z ojcem, aby podpatrzeć jak Beethoven gra na fortepianie.
Całkiem dobry film. Według mnie jego największą zaletą nie jest zaskakujące zakończenie ale forma wizualna. Scenografia "Pokuty" bardzo dobrze oddaje realia epoki i co najważniejsze uczucia i nastroje bohaterów. W filmie pełno jest takich smakowitych detali jak np.: drażniąca zieleń sukni Cecylii.
emerenc
napisał(a) o Nigdylandia
Film, który mnie mile zaskoczył. Spodziewałam się mdłej, łzawej historyjki, a obejrzałam uroczy film pełen baśniowej magii. Całkiem dobrze zagrany, choć nie przepadam za Eckhartem. Polecam!
Stary czarno-biały czeski film przedstawiający realia życia wysoko postawionego człowieka w czasach komunizmu z ciekawym wątkiem małżonków skaczących sobie do gardeł (przypomina 'Kto się boi Virginii Wolf?') Ten film nie jest typowy dla czeskiej mentalności. Okropny w wymowie i nienastawiający optymistycznie, ale podejmuje ważną tematykę i warto go obejrzeć, pomimo nieco przestarzałych metod kręcenia.